Moje Kulesze

W miejscowości w której dzielę

dni powszednie i niedziele,

gdzie mamy  władze  naczelne

to są Kulesze  Kościelne.

 

Mamy pocztę, bank i sklepy

i prywatnych punktów kilka,

gdy chcesz obejść wszystkie z rana

to przeminie mała chwilka.

 

Mamy Urząd Gminy który

nam załatwi sprawy wszelkie,

gdy wychodzisz z pełną wiedzą

to ukłony składasz wielkie.

 

W tych urzędach wymienionych

jesteś mile wciąż przyjęty.

Jesteś szybko załatwiony

                                               i wychodzisz uśmiechnięty.

 

Gdy w Ośrodku Zdrowia staniesz

gdzie są piękne miłe Panie,

każda miła uśmiechnięta

                                                dba starannie o pacjenta.

 

Pani doktor serce bada,

zdrowie nam przywrócić chce.

Gdy przepisze Ci lekarstwa

                                               powinieneś przyjąć je.

 

Do dentystki też bym poszedł,

żeby leczyć zęby swe.

Gdy usłyszę świdrowanie

                                             to przed drzwiami mówię – nie.

 

Mamy szkołę w której wcześniej

zdobywałem swoją wiedzę,

i dlatego wioskę kocham ,

                                             i dlatego tutaj siedzę.

 

Chociaż nie ma gór i jezior

 widok Kulesz mnie zachwyca.

Otoczenie wokół całe

                                           to jest prawie doskonałe.

 

Może znalazł bym i wady,

ale pisać nie wypada.

Gdy coś złego o wsi powiem

to renoma o niej spada.

 

Niech zostanie w dobrym duchu.

Niech zostanie w dobrej wierze.

To co w skrócie opisałem,

                                             ja przynajmniej mówię szczerze.

 

 

 

                      POPATRZ...              

            Popatrz jak niewiele było mi potrzeba,

                Skromny Twój uśmiech, ja wkraczam do nieba.

                Kiedy mnie przytulasz, gdy mnie ściskasz mile,

                Wszystkie złe, niedobre zapominam chwile.

 

                Tak bardzo pragnę, byś szczęśliwą była,

                Wszystkie wolne chwile ze mną wciąż dzieliła.

                Tak bardzo pragnę, byś szczęścia doznała,

                Byś w życiu dobrego chłopaka poznała.

 

                Chcę byś będąc z innym miłość swą mu dała,

                Ale o mnie nigdy też nie zapomniała.

                Wiem, że trudno będzie miłość dzielić swoją,

                Ja do końca życia będę Twą ostoją.

 

                Tak bardzo Cię kocham, ciężko wyobrazić,

                Dlatego przez swe wiersze miłość chcę wyrazić.

                Miłość swą wielką, miłość do końca,

                Tak dużą i długą jak od nas do słońca.

 

 

 

 

            DLA  WALDKA  MILEWICZA

                 Kochany Waldku – właśnie teraz, w maju,

                powracasz do domu z dalekiego kraju.

                Powracasz do domu ze swoim kolegą.

                Dlaczego w ten sposób ? Pytam się …Dlaczego ?

 

                Przez tyle lat, z kamerą byłeś wszędzie.

                Teraz Twych programów oglądać nie będzie,

                ni moja rodzina, ani nasz kraj cały.

                A przecież w tej sztuce byłeś doskonały.

 

                Praca była trudna, no i ciągle w strachu.

                Nikt się nie spodziewał na Tobie zamachu.

                Nikt się nie spodziewał, że tak stracisz życie.

                O Tobie pamiętamy choć w dali i skrycie.

 

 

 

 

                     JABŁONKA            

                            W  moim  ogródku  jabłonka  rośnie        

                            I  ma  na  sobie  już  pąki.

                            Pięknie  wygląda  właśnie  na  wiośnie

                            Patrz -  zapylają  ją  bąki.

 

                   Pod  tą  jabłonką  huśtawka  stoi

                   A  na  niej  siedzi  rodzina,

                   Popatrz  jak  pięknie  to  drzewo  wygląda

                   Mówi  do  Janka –Regina.

 

                            Kiedy  wiatr  wieje  drzewo  pochyla

                            Raz  w  jedną  raz  w  stronę drugą,

                            Parze  siedzącej  życie  umila

                            Chyba  posiedzą tu długo.

 

                   Liście  szeleszczą , gną  się  gałązki

                   Drzewo  rozrasta  się  szczerze,

                   Para  do  siebie  jak  dwie  małe  gąski

                   Wciąż  rozmawiają  o  wierze.

 

                            Czas  szybko  leci – on  mówi  do  niej

                            Popatrz  już  drzewo  ma  kwiaty,

                            Przez  tę  koronę  pięknie  zakwitłą

                            Świat  się  nam  robi  bogaty.

 

                   Następny  miesiąc  przeszedł  nam  miło

                   Zobacz – owoce  już  mamy.

                   Robi  się  chłodniej  i  czas  już  nadszedł,

                   Że  się  do  domu  chowamy.

 

                            Zostaje  drzewo , ławka  zostaje,

                            Zostają  nasze  wspomnienia,

                            Widać  co  nasza  wiosna  nam  daje

                            Jak  nasza  przyroda  się  zmienia.

 

                   Zobacz  co  robi  nasza  przyroda

                   Nocą  przed  nami  skrycie,

                   Przyroda  kwitnie  my  starzejemy

 

                   Tak  leci  nam  całe  życie.

 

 

 

 

                        STARANIA     WÓJTA

                    Nasz wójt dziś nie spał przez całą noc,

                            bo jutro pracy czeka go moc.

                            Myślał o pracy i o kościele,

                            rano czekało tam ludzi wiele.

 

                            Wcześniej już z radą odbył spotkanie.

                            Na bok odłożył swoje śniadanie.

                            Nie miał też czasu na ciasto, kawę,

                            wszystkie problemy wyłożył na ławę.

 

                            Nie łatwo wójtem jest być od rana.

                            Każdy miał sprawę do swego Pana,

                            Lecz Józek lepszą dał wszystkim radę,

                            wy tu pomyślcie , ja teraz jadę.

 

                            Wiedział, że droga przed nim daleka,

                            że w jednej wiosce i w drugiej ktoś czeka

                            grupa mieszkańców i ci nad rzeką

                            by ich otoczył wielką opieką.

 

                            Chodził tak sobie między wioskami.

                            Patrzył ; z rodziną? Czy żyją sami?

                            Jeden ma buzie swą roześmianą,

                            drugi zaś bardzo ma zatroskaną.

 

Na takich sprawach nasz wójt się znał,

choć wiele w pracy problemów miał.

Ale miał pomysł mój drogi panie,

myślę, że każdy z Was coś dostanie.

 

Wrócił wójt z trasy…Nie chcę mieć winy,

radni wtem swoje skrzywili miny.

Wszak żem obiecał, wszystkim pomogę,

by w życiu mieli łatwiejszą drogę.

 

Nie myślał więcej co będzie potem.

Nie chciał pozostać z żadnym kłopotem.

Teraz dopiero za stół usiedli.

Wypili kawę, śniadanie zjedli.