Moje Kulesze
Ja już byłem w małej trosce
nie pisałem nic o wiosce,
dziś nie pójdę już do lasu
i poświęcę na wiersz czasu.
Niech więc każdy z was uwierzy
Jaś bezczynnie też nie leży.
Teraz skoro wiosna blisko
w wierszu wam opiszę wszystko.
Każdy kto raniutko wstanie
słyszy ptaki, ich śpiewanie.
Każdy wstaje kto usłyszy
spać się nie da – nie ma ciszy.
Jest w Kuleszach kilka ulic,
jedna prosta, druga kręta,
jeśli chcesz dojechać cały
nie zapomnij o zakrętach.
Są Kulesze podzielone
mają nawet swe dzielnice,
jeśli macie trochę czasu
no to z chęcią wam wyliczę.
Pierwszą Główna jest ulica
przy niej Gmina, Bank i Szkoła,
z niej też także można dotrzeć
do naszego tu kościoła.
Kościół mamy piękny, duży
co dla ludzi co dzień służy
i się nie bój, wejdź do środka
tam cię rozgrzeszenie spotka.
Mamy Piękną, gdzie ośrodek
i lekarska jest opieka,
gdy cię boli ząb, paluszek
idź i nawet nie narzekaj.
Jest Zacisze i jest Polna,
jest Łąkowa, Obwodowa,
jeśli znacie to w mym wierszu
nie skłamałem ani słowa.
Ulic tutaj mamy więcej
lecz opisać nie dam rady,
może słuchać nie chcą wszyscy
i powiedzą do przesady.
Mamy halę i boisko :
Proszę Państwa to nie wszystko!
Gdy się lampy tlą uliczne
widać Kulesz barwy śliczne.
Szkoda tylko moi mili
nie ma żadnej tu fabryki
gdzie by mogli iść do pracy
nasze drogie robotniki.
Mamy tutaj ludzi mądrych
co się znają na swym fachu
i dlatego brać ich trzeba
bez żadnego całkiem strachu.
Mógłby pisać o niej wiele
widząc uśmiechnięte miny
lecz już kończę i zapraszam
do Kuleskiej naszej Gminy.
Moja wioska po staraniach
teraz trochę wypiękniała
chcę by wszystkim co zwiedzili
w sercach trwale pozostała.
Szkoła to wiedza
Czemu boisz się swej szkoły,
szkoła nie jest taka zła,
szkoła wiele cię nauczy,
szkoła dużo wiedzy da.
W szkole jak to często bywa
do tablicy pani wzywa.
Nieraz za swe zachowanie
w cichym kącie ktoś tam stanie.
Nauczyciel nasz jest dobry
chociaż nieraz na nas krzyczy.
Tu z młodzieżą masz swój kontakt,
tu się także dobrze ćwiczy.
Więc zmień mowę na jej temat,
miej o szkole dobre zdanie,
jeśli będziesz słuchał dobrze ,
masz odpowiedz na pytanie.
Panie Prezesie PP
Językiem prostym wiersze układam.
Całą swą siłę w pisanie wkładam.
Choć nie jednemu jestem niemiły,
takie pisanie dodaje mi siły.
To co ja myślę nieraz w ukryciu.
Na przekór sobie, całemu światu.
To często piszę tak bywa w życiu.
Niektórym chcę dać do wiwatu.
Mamy dyrekcję w Warszawie skrycie
co nowinkami utrudnia życie.
O tym jak ciężko od wielu lat
piszę by wiedział już cały świat.
Siedzi dyrektor w ciepłym pokoju,
szuka pomysłów, nie da spokoju.
Wszystko co nowe lepsze być miało,
lecz się niestety to nie udało.
Mieliśmy jeszcze wielką nadzieję
gdy przyjdzie nowy prezes rozwieje
wszelkie kłopoty, wszystkie bolączki,
niestety – nie podał rączki.
Ważne decyzje zostawił innym.
Sam od wszystkiego umywa ręce.
Ja rozżalony chociaż niewinny
wiersz dedykuję jemu w podzięce.
Pomsta do rządzących
Do drzwi sejmowych nasza brać łomocze
często dni poświęca, nieraz całe noce.
Minister wyjdzie z głupim gadaniem
tylko nas zbywa czekaniem.
Idziemy by walczyć, często nadaremnie.
Siły już brakuje, krew się burzy we mnie.
Minister się pyta: Po co przychodzicie?
Przecież mróz na dworze, chcecie stracić życie.
Czemu nikt nie słucha dziś naszego krzyku?
Długo koczujemy tu na krawężniku.
Czekamy tu ranka kiedy się rozwidnie,
by spojrzeć im w oczy jak patrzą bezwstydnie.
Tak głośno krzyczymy do nich na ulicy.
Walczymy o swoje. Każdy na coś liczy.
Mamy już tak mało i to chcą odebrać
czy będzie im miło gdy zaczniemy żebrać?
Inny znów minister oczy swe zasłonił,
nie chce patrzeć w nasze wyciągnięte dłonie.
Cóż możemy zrobić? Też ma serce zimne
no a dzieci nasze głodują niewinne.
Mamy dość uśmiechów i ładnych powitań!
Chcemy odpowiedzi na sto naszych pytań.
Nieprzespane noce, oczy mamy senne
macie zły charakter i serce kamienne.
Tłumy się ludzi zbiegną nareszcie
by swój niepokój okazać tu w mieście.
Wszystkim obiecywał, że podzieli równo
a co dostaliśmy? Dostaliśmy gówno.
